O zmianach zwyczajów zakupowych konsumentów, w rozmowie z dziennikarzem ekonomistą Paulem Solmanem opowiada autor światowego bestsellera „Why We Buy: The Science of Shopping” Paco Underhill.
PU: Nie jesteśmy w stanie utrzymać poziomu konsumpcji jaki mieliśmy na przestrzeni ostatnich 10 lat.
PS: Ale przecież Tobie zależy żebyśmy wydawali równie dużo, czyż nie?
PU: Chcę żebyście wydawali tyle na ile Was stać. Mamy obywateli których debet na karcie kredytowej przekracza ich roczne dochody. Mamy całe pokolenie obywateli bez jakiejkolwiek fiskalnej dyscypliny i wiedzy ekonomicznej.
Nasze domy są za duże, nasze samochody są za duże. Nasze długi są za duże. Nasze brzuchy są za duże. Czas iść na dietę.
PS: Co powinniśmy zmienić?
PU: To nie tak, że wyłączamy maszynę konsumpcji. Raczej ją przestawiamy. I myślę, że to jest coś co musiało się stać. I kiedy my przechodzimy przez te zmiany to uwalniamy jednocześnie zasoby, które mogą zostać spożytkowane na usprawnienie, przeprojektowanie całych procesów. Jest tak wiele rzeczy w naszym kontekście kulturowym które wymagają zmiany.
PS: Załóżmy, że są ludzie którzy chcieliby od nowa napompować bańkę. Co zrobić, żeby konsumenci znowu zaczęli kupować?
PU: Nikt już nie wróci do „dawnych czasów”. Obserwujemy czasy w których nasz konsumpcyjny, sprzedażowy świat najprawdopodobniej zacznie się kurczyć.
Zacznie się kurczyć, ponieważ punktów sprzedaży jest teraz za dużo. Wiele sieci sprzedaży byłoby w nieporównywalnie lepszej kondycji gdyby były mniejsze. 60% dochodów dyskrecjonalnych w Ameryce Północnej jest w rękach ludzi powyżej 55 roku życia.
PS: A my nie potrzebujemy rzeczy, przedmiotów?
PU: Paul, Ty i ja moglibyśmy przeżyć resztę naszego życia na owocach, warzywach, makaronie, winie, oliwie, oleju oraz rocznych zapasach skarpet i bielizny.
Wydaje mi się, że to co jest interesujące to fakt że podstawowe marketingowe machiny są teraz w rękach 30 latków. A oni lubią sprzedawać podobnym sobie, lub młodszym. Nie czują się tak swobodnie sprzedając siwym, brodatym, łysym staruszkom takim jak Ty czy ja.
PS: Wiesz co? Ja osobiście nie mogę znieść zakupów, ale kiedy idę do sklepu i nie ma tam nikogo poza mną – czuję się jakby samotny.
PU: Jednym z powodów dla których ludzie w zamierzchłych czasach bywali na rynku nie była tylko potrzeba zakupu dóbr, ale także potrzeba bycia w pobliżu i interakcji z innymi ludźmi.
Myślę, że częścią tego co martwi amerykańskie społeczeństwo jest fakt, że w tych trudnych ekonomicznie czasach jest to że pozbawiono ich „przywileju” wyjścia do marketu, który jest bardzo ważnym czynnikiem budującym poczucie wspólnoty.
PS: Czy uważasz, że skoro wielu z nas nie może sobie pozwolić na tyle zakupów co kiedyś to czujemy się wyizolowani?
PU: Tak, tak mi się wydaje. Wielu obywateli jest wręcz przerażonych. Boją się ponieważ stają przed wyzwaniami jakich w życiu sobie nie wyobrażali.
Jest też w naszej kulturze coś co nazywa się chorobą zakupową. Jedną z fundamentalnych rzeczy którą próbujemy odkryć jako konsumenci jest fakt, że nie ma zakupów „transformacyjnych”.
Zakup iPoda, szminki, czy Maserati nie zmieni nas w kogoś kim nie jesteśmy. Nasze podejście do zakupów, do konsumpcji musi być więc bardziej rozsądne.
PS: Paco Underhill mówi, że nie możemy winić nikogo poza sobą za ignorowanie ostrzeżeń które słyszeliśmy od dekad - „Żyjemy ponad stan”.
Całość tutaj: http://www.pbs.org/newshour/bb/business/jan-june09/shopping_04-24.html
